No bo spotyka się dwoje ludzi. Raz jest to ‘miłość od pierwszego wejrzenia’ odwzajemniona bądź nie, innym razem znają się kilka lat a uczucie przychodzi z czasem.
Wesela, rozwody, przyjaźnie, łzy, szczęście, rozstania,
samobójstwa, kwiaty, misie…
Z jednej strony wysoka cena, a z drugiej chciało by się w to brnąć, żyć z myślą że jest się kochanym, zatracić się w tym.
Opcji jest kilka… Pierwsza z nich jest najczęściej spotykana, nie zrozumiem chyba nigdy dlaczego akurat tak, ale tak jest i już. Spotyka się ta dwójka, znają się jakiś czas i nagle jedno myśli sobie że się zakochało, że będzie pięknie, słodko i w ogóle, informuje o tym w dość dyskretny sposób, bądź też wprost a tu nagle okazuje się że dla tej osoby to co najwyżej dobry żart. No i w tym momencie bajka się sypie, osoba odrzucona bez przerwy się obwinia i nie potrafi w racjonalny sposób wytłumaczyć sobie całej sytuacji, zamyka się w sobie ale wcześniej zasypuje osobę w której się podkochuje stertą smsó-w, docinkami na portalach społecznościowych, co oczywiście totalnie zniechęca kochaną osobę.
W końcu nadchodzi taki moment gdy człowiek postanawia się ogarnąć, stanąć na własne nogi, ułożyć sobie życia… zapomina, może nawet układa sobie życie z kimś innym. A tu nagle przeszłość dała komuś do myślenia, obojętność stała się zabójcza i osoba kiedyś kochana bez odwzajemnienia zaczyna żałować swych decyzji, widzi co traci a role się odwracają.
A co gdy miłość jest odwzajemniona? Wtedy jest pięknie. No w sumie to do czasu… Gdy jest taka na 100% to okej… gorzej gdy na 80.. a na ich drodze pojawi się ktoś trzeci. Który ma zamiar namieszać, bądź nie ma na to wpływu i zakochuje się w którejś z kochających się osób… i w tym momencie są dwa warianty, no może trzy… a) osoba kochana nie chce nikogo ranić, w efekcie raniąc obie; b) znudzona pierwszym związkiem wchodzi w drugi, co też okazuje się nie być najlepszym pomysłem, bo jednak to drugie to nie to, a to pierwsze nie jest wstanie wybaczyć; c) uczucie jest na tyle silne że przetrwa wszystko;
A może po kilku latach związku atakuje nas rutyna która zabija całe uczucie… każda ze stron cierpi, ale nie może uświadomić sobie dlaczego bo w danym momencie jest to zbyt skomplikowane.
No i o co właściwie chodzi w tej pięknej miłości? A może po prostu ona wcale nie jest taka piękna?
Moim zdaniem sens miłości pięknie ujął Kuba Kawalec w tekście „Zanim Pójdę”…
Lecz czy zwykły śmiertelnik w dzisiejszych czasach potrafi uszanować miłość, pielęgnując ją od samego początku aż do końca (końca życia) … ?
Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.
Z jednej strony wysoka cena, a z drugiej chciało by się w to brnąć, żyć z myślą że jest się kochanym, zatracić się w tym.
Opcji jest kilka… Pierwsza z nich jest najczęściej spotykana, nie zrozumiem chyba nigdy dlaczego akurat tak, ale tak jest i już. Spotyka się ta dwójka, znają się jakiś czas i nagle jedno myśli sobie że się zakochało, że będzie pięknie, słodko i w ogóle, informuje o tym w dość dyskretny sposób, bądź też wprost a tu nagle okazuje się że dla tej osoby to co najwyżej dobry żart. No i w tym momencie bajka się sypie, osoba odrzucona bez przerwy się obwinia i nie potrafi w racjonalny sposób wytłumaczyć sobie całej sytuacji, zamyka się w sobie ale wcześniej zasypuje osobę w której się podkochuje stertą smsó-w, docinkami na portalach społecznościowych, co oczywiście totalnie zniechęca kochaną osobę.
W końcu nadchodzi taki moment gdy człowiek postanawia się ogarnąć, stanąć na własne nogi, ułożyć sobie życia… zapomina, może nawet układa sobie życie z kimś innym. A tu nagle przeszłość dała komuś do myślenia, obojętność stała się zabójcza i osoba kiedyś kochana bez odwzajemnienia zaczyna żałować swych decyzji, widzi co traci a role się odwracają.
A co gdy miłość jest odwzajemniona? Wtedy jest pięknie. No w sumie to do czasu… Gdy jest taka na 100% to okej… gorzej gdy na 80.. a na ich drodze pojawi się ktoś trzeci. Który ma zamiar namieszać, bądź nie ma na to wpływu i zakochuje się w którejś z kochających się osób… i w tym momencie są dwa warianty, no może trzy… a) osoba kochana nie chce nikogo ranić, w efekcie raniąc obie; b) znudzona pierwszym związkiem wchodzi w drugi, co też okazuje się nie być najlepszym pomysłem, bo jednak to drugie to nie to, a to pierwsze nie jest wstanie wybaczyć; c) uczucie jest na tyle silne że przetrwa wszystko;
A może po kilku latach związku atakuje nas rutyna która zabija całe uczucie… każda ze stron cierpi, ale nie może uświadomić sobie dlaczego bo w danym momencie jest to zbyt skomplikowane.
No i o co właściwie chodzi w tej pięknej miłości? A może po prostu ona wcale nie jest taka piękna?
Moim zdaniem sens miłości pięknie ujął Kuba Kawalec w tekście „Zanim Pójdę”…
Lecz czy zwykły śmiertelnik w dzisiejszych czasach potrafi uszanować miłość, pielęgnując ją od samego początku aż do końca (końca życia) … ?
Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.
A ja rozpoczynam nowy rozdział w
życiu, i życzę sobie ...
...aby ta historia trwała wiecznie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz